This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 1 title

Metalowa czara

W 1851 roku w pobliżu Dorchester, stan Massachusetts, w zlepieńcu znaleziono grawerowaną metalową czarę. Artykuł w „Scientific American” opisuje, że potężny wybuch w kamieniołomach wyrzucił w powietrze ogromne masy skały. Niektóre z brył ważyły kilka ton. Małe kawałki poszybowały na wszystkie strony. Wśród fragmentów znajdował się dzwon w kształcie metalowego garnka, mający 11 cm wysokości, 16 cm średnicy przy podstawie i około 3 mm grubości. Miał kolor cynku.Na bokach miał wyryte bukiety kwiatów wspaniale inkrustowanych srebrem, co niewątpliwie było dziełem umiejętnego rzemieślnika. W dalszym ciągu pozostaje tajemnicą złota nitka w kamieniu wydobytym z głębokości 2,5 metra. Nikt nie wie, od jak dawna to świadectwo przeszłości było uwięzione w kamieniu. M.A. Kurtz z Nampa w Idaho, w roku 1889 podczas wiercenia studni artezyjskiej w warstwie grubego piasku na głębokości około 90 metrów natknął się na glinianą statuetkę wyobrażającą postać kobiety. Jego odkrycie, nazwane „Wizerunkiem z Nampy”, przyciągnęło uwagę całego naukowego świata. Ta wysoka na niecałe cztery centymetry gliniana figurka znajdowała się pod wieloma różnymi warstwami: Kurtz przewiercił 5 metrów gliny, 30 metrów kurzawki, 15 centymetrów gliny, 12 metrów kurzawki, znowu glinę, potem kurza- wkę, jeszcze raz glinę, gliniane bryły zmieszane z piaskiem, i wreszcie natrafił na piasek gruboziarnisty. Znalezisko zostało okrzyknięte mianem jednego z najbardziej fascynujących odkryć archeologicznych dziewiętnastego wieku. Obecnie figurkę można oglądać w Idaho Historical Society Museum w Boise.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Jest więc kwestią prawie ustaloną

Że istnienie potopu może zostać udowodnione przez tradycje kulturowe oraz przez skamieniałości i świadectwa geologiczne. Tradycyjna myśl naukowa jednakże odrzuca teorię, że główne pokłady węgla zostały złożone przez potop Noego.Wiek złóż węglowych w skorupie ziemskiej waha się od ponad 300 milionów lat dla antracytu do kilku milionów dla złóż o niskiej zawartości czystego węgla, takich jak lignit – twierdzi geolog Tom Hill z Irvine w Kalifornii. Ale w przypadku globalnego potopu, który zniszczył całą ludzkość, można by oczekiwać znajdywania artefaktów cywilizacji przedpotopowych. Gdyby wśród skamielin w sedymentacyjnej warstwie potopu czy na nawet w złożach węgla występowały jakieś artefakty, wniosek nasuwałby się sam: potop jest faktem. Poważnie powątpiewam, czy w złożach węgla można znaleźć przedmioty wykonane przez człowieka – mówi geolog Hill. Sceptycy chcą wiedzieć, co mówią dowody. Jeśli można znaleźć artefakty w sedymentacyjnej warstwie skał osadowych albo w złożach węgla, nasuwają się jedynie dwa wnioski – albo ludzie żyli na ziemi przed setkami milionów lat, albo szeroko akceptowana, nauczana w szkołach „tabela stratygraficzna” jest błędna. Badacze Biblii szacują, że populacja przed potopem liczyła miliony ludzi. Oni nie mogli zniknąć bez śladu – i nie zniknęli! W węglu lub sedymentacyjnej warstwie skalnej znaleziono wiele przedmiotów wytworzonych przez człowieka, na przykład łańcuszek z ośmiokaratowego złota, glinianą figurkę, łyżkę, naparstek, żelazny garnek.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Złoża węglowe

Dr Harold Coffin z Geoscience Research Institute prowadził intensywne badania formacji złóż węglowych i doszedł do wniosku, że studwudziestometrowy pokład węgla odpowiada tysiącdwustumetrowej warstwie torfu; średnio przy 3 metrach torfu mamy materiał roślinny na 30 cm węgla. Niewiele jest w dzisiejszym świecie torfowisk, moczarów czy trzęsawisk dochodzących choćby do 30 metrów głębokości, przy czym większość ma mniej niż 15 metrów. Jedynym logicznym wyjaśnieniem powstania studwudziestometrowych złóż węgla jest zaistnienie potężnej siły, która zgromadziła i ścisnęła materiał wyjściowy, czyli roślinność.Koncepcja światowego potopu – mówi dr Coffin – który zniszczył lasy i roślinność porastającą cały przed- potopowy świat, zbił ją w wielkie dryfujące tratwy i w końcu rzucił na wyłaniający się ląd czy osadził na dnie morza, rozwiązuje kwestię wielkości i grubości pokładów węgla. Skamieniałości zatem jasno wskazują, że ryby i inne zwierzęta, zachowane doskonale w warstwach skał osadowych na całym świecie, nie zginęły z powodu czynników naturalnych i potem nie były grzebane przez warstwy sedymentacyjne przez długi czas. Musiały zostać uśmiercone przez nagły, ogromny potop, który szybko, zanim zdążyły ulec rozkładowi, uwięził je między różnymi warstwami osadów. Zdecydowanie nic poza globalnym potopem nie może logicznie wyjaśnić takich fenomenów, jak skamieniałości i olbrzymie pokłady węgla.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Lawa poduszkowa

Czy lawa poduszkowa mogła powstać w czasie potopu, czy z jego przyczyny?Przypuszczalnie tak – odpowiada dr Burdick. – Nie znamy innego przypadku, kiedy ta wysoka góra – ponad 5000 m n.p.m. – mogłaby znajdować się pod wodą Trzeba po prostu powiązać jedno z drugim. Żadne inne świadectwa historyczne ani geologiczne nie wskazują by poza tym jedynym przypadkiem ocean sięgał tak wysoko. Dr Burdick mówi, że znajdywane na Araracie stożkowe konglomeraty są dalszym dowodem potwierdzającym, iż w przeszłości miał miejsce globalny potop. Konglomeraty składają się ze zlepionych kamieni różnej wielkości – jest to mieszanina otoczaków spojonych węglanem wapnia, a warunkiem ich powstania była obecność potoku lawy i wody. Formy tego typu, znalezione na górze Ararat na wysokości 3500 czy 4000 metrów, świadczą, że w swoim czasie zbocza przynajmniej do tej wysokości musiały znajdować się pod wodą. Interesujących dowodów globalnego potopu można doszukać się także podczas badania złóż węgla. Węgiel tworzy się z warstwy zbitej, rozkładającej się roślinności, a specjaliści twierdzą, że w wyniku przemiany warstwy zbitego materiału roślinnego o grubości 1,5-3 metrów może powstać trzydziestocentymetrowy pokład węgla. Stosunek wynosi siedem do jednego, tak więc powstanie 5 metrów węgla wymagało 35 metrów materiału roślinnego. Kiedy uświadomimy sobie, że złoża węgla mogą osiągać 120 metrów grubości, zaczniemy zastanawiać się nad niewiarygodnie bujną szatą roślinną przed potopem.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn